Zgodnie z obietnicą moje wrażenia z lektury rzeczy przywiezionych z KW.
UWAGA! Mogą być spoilery.
Człowiek Bez Szyi
Origin to małe arcydziełko, Włókna Grozy mają świetne tempo, dobrą historię i są bardzo fajnie narysowane - 4 kadr na pierwszej stronie, zabawy z dymkami i CBS nieco trącący tutaj Kleszczem. Poza tym jak dawałem CBSa moim znajomym, którzy komiksów raczej nie czytają i nie są fanami trykociarstwa, to ta historia wywoływała szczery śmiech a nawet łzy :D Angielska Robota mooooooocno przegadana, chociaż mnie bawi taki humor i lubię kreskę Birama. Duszna Sprawa również świetna, w sumie nie wiem nawet co lepsze, ale chyba troszkę Włókna Gruzy, gdzie kostium CBS wygląda jak ze sklepu s&m. Gigantyczny plus całości to okładki, zwłaszcza reklamy innych serii, szczerze liczę, że Sycący Major Nabiał i Teatroman kiedyś powstaną, przynajmniej jako pojedyncze zeszyty.
Scientia Oculta
Pierwszy rozdział trochę nierówny. Jako całość ten komiks wypada świetnie. Czyta się przyjemnie, historia ma w sobie i coś z czarnego kryminału i komedii, przypomina jakiś film, coś co się gdzieś widziało, bo w sumie to taka klisza, ale klisza świetnie zrobiona, coś co dobrze przeszłoby i na zachodzie.
Szkicownik KRLa
3 godziny gapienia się w obrazki i za chwilę człowiek ma znów ochotę.
Z innych rzeczy to są te dziwne komiksy wciśnięte mi przez Ystada są cąłkiem wporzo, nawet jak czyta się je na trzeźwo. Ziny ok. Henryk Kaydan trzyma formę (czyta się to całkiem ok, jest uroczo zabawne)
Także summa summarum z zakupów jestem zadowolony. Teraz tylko czekać do MFK.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz