22 maja 2012
Wiosna, wiosna...
Jest zielono, jest do przodu, mogłoby być gorzej, mogłoby być lepiej, a ostatnio jest tak sobie, bo krakowskie powietrze i ta cholerna pogoda wywołują u mnie głęboką chęć skakania z mostu. A tak poza tym łapię paranoję, bo jest dobrze, ale sam nie wiem co jest i czy cokolwiek z tego będzie i przelatują mi przez głowę wszelkie możliwe czarne scenariusze, co prawda bez najbardziej niemiłych, ale takie niesympatyczne dla mnie, blargh, dlaczego ja muszę się albo pospieszyć i wszystko od razu spaprać albo właśnie bać się Bóg wie czego w momencie kiedy kompletnie nic nie wiem, kurwa... Dlaczego muszę być takim głupim, nieśmiałym tchórzem, który się zacina w tych ważnych momentach? Dlaczego robię tak żeby mi było wygodnie tu i teraz a jest mi przez to źle? Część to wina tej jebanej pogody, ale tylko drobna część, ble...
Ahoj przygodo, ty kurwo?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)