15 maja 2011

Komiksiki w Warszawie

Sto lat tu niczego nie pisałem, a o komiksikach, to chyba wcale.
Zacząłem ostatnimi czasy (w tym roku) pałętać się po zlotach i w sumie to jest fajne. Fajne jest poznawanie nowych, pozytywnie zakręconych ludzi, nie tylko z naukowego bagienka, w sumie to nawet aż za fajne, bo naukowo ostatnio robię nic. No, ale wracając do KW. Chciałem przejść się na może 3 panele, z czego na dwa nie poszedłem bo byłem w ciągu alkoholowym. Nie ma to jak wyjść z targów, które, nota bene, w części komiksowej wyglądały biednie, w 20 osób i szukać knajpy. Szwejk nie wypalił, pomysł z parkiem upadł i jak Dem stwierdził, że jest nas za dużo to znalazł kompletnie pusty irlandzki pub. Fajne miejsce, piwo w znośnych cenach. Siedziało się przyjemnie, przez te 4 czy 5 godzin powstały: 3 komiksy, sporo dedykacji (Dziękówa), nowa gra i historia o Janku i audiobooki komiksowe.
Ludzie wchodzili i wychodzili, aż w końcu wszyscy się zebrali i poszli szukać Wisły. Skończyło się to znalezieniem całkiem fajnego skweru. Potem było całe to party w cholernie ciasnym klubie, którego nazwy nie pamiętam a sprawdzać mi się nie chce. Było duszno, cholernie duszno. Posiedziałem, trochę pogadałem, jak to w knajpach. Bitwa była fajna, potem nie było w sumie nic. Wróciłem na nocleg obok prowincjonalnej szkoły kupiectwa. Miałem iść na panel o 10, ale lekkie efekty chlania i podła pogoda jakoś nie zachęciły mnie do 3 godzin czekania na pociąg.

Teraz słów kilka o zakupach. Nieplanowanych nie za bardzo nie było, tzn Ystad wcisnął mi jakieś dziwne komiksy człowieka, którego nikt z kim piłem nie kojarzył, zabawne są. Tak poza tym: Kolektyw, Karton, Biceps, Scientia Oculta, Człowiek Bez Szyi 1 i 2, Szkicownik KRLa, Henryk Kajdan #2 i wspomniane wcześniej dziwne rzeczy. Do tego bardzo fajna Jazda i Hurra będąca PIEPRZONYM OPUS MAGNUM KOMIKSU, EVER! TO JAK DOGMA, tylko KOMIKSOWE i LEPSZE.

Jakieś bardziej szczegółowe recenzje po drugim czytaniu.