Tak. Zastanawiacie się teraz zapewne po co mi blog? No cóż, sam właściwie nie jestem pewien, ale podstawowym powodem jest chyba chęć poćwiczenia sobie pisania, bo na studiach jakoś nie ma ku temu okazji... Sam chciałem, w sumie też wcześniej jakoś nie było o czym pisać. Chyba tyle tytułem wstępu, przejdźmy zatem do czegoś konkretniejszego, np rzeczywistości.
Generalnie powinienem ryć jak głupi do jutrzejszego kolokwium - algebra, brrr - ale wyszło jak zwykle: muzyka, głupie gry, fora, komiksy - standardowe pożeracze czasu. Jedynym pocieszeniem było pudełko lodów bakaliowych, które zadomowiły się w mych trzewiach, ale niewielka to pociecha w obliczu nadchodzącej apokalipsy...
Moje lenistwo po prostu nie zna granic i po raz kolejny stwierdzam, że potrzebuję kogoś, kto kopnąłby mnie w dupę i powiedział "Do roboty".
W sumie to jest nawet kilka takich osób, ale zwykle nie znajdują się dość blisko, by działać, gdy zachodzi taka potrzeba. Taaa.... Nawet nie stać mnie w tej chwili na jakiś bardziej elokwentny komentarz...
Chyba tyle jak na pierwszy raz.
A tak z innej beczki, nie mam pomysłu na sensowny tytuł, więc jeśli ktoś będzie miał jakiś rozsądny pomysł nie obrażę się za umieszczenie go w komentarzach.
24 maja 2009
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)