16 kwietnia 2010

I've got bike, you can ride it if you like...

Przed Wielkanocą, gdy w końcu zrobiło się ciepło postanowiłem zrealizować jedno z moich postanowień na ten rok i zakupić jednoślad. Po krótkich poszukiwaniach znalazłem komis a w nim taką ładną holenderkę:


Jeździ się bardzo przyjemnie, nie licząc mojego pecha i absolutnego braku praktycznej umiejętności jazdy po ulicy (nikogo jeszcze nie zabiłem), no i tych pieprzonych, dziur 0,5m X 0,5m X 0,5m - czy nikt u licha tego nie łata?

Na uczelnię jak na razie wybrałem się raz - ze względu na brak czasu i pogodę - i skończyło się to zahaczeniem o bliskie okolice Tyńca (widziałęm tiry, a Klasztor to już bardzo wyraźnie). Normalna trasa jest jednakże przyjemna i przy lepszej pogodzie mam zamiar ten eksperyment ponawiać omijając jednak Tyniec.

Z ogólnych obserwacji to Kraków jest dla rowerzystów raczej wygodny, nie licząc obrzeży, gdzie na wiejskich drogach kierowcy nie bardzo umieją się zachować i próbują człowieka wepchnąć na krawężnik/do rowu, także jazdę rekreacyjną i praktyczna serdecznie polecam. (-;

3 komentarze:

  1. Kraków jest do bani rowerowo, a nie wygodny :) Jest kilka ścieżek rowerowych, ale generalnie ścieżek nie ma. Wygodne jest np Trójmiasto. A obrzeża są już całkiem fatalne...

    zarzuty: 1. sygnalizacja świetlna na przycisk (kto to wymyślił???)
    2.ścieżki rowerowe są wykorzystywane jako chodniki (to akurat dość popularne, ale da się to obejść przez lepsze projektowanie)
    3. tych ścieżek najczęściej nie ma - owszem przejechać się to jest gdzie, ale żeby dojechać w konkretne miejsce to nie bardzo...

    Lepiej to jest pomyślane na zachodzie, np już w Niemczech

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi tam pasuje, mam wszędzie po drodze ścieżki do centrum. A Trójmiasto śmierdzi śledziem.
    Ad1. A jaką byś chciał np na przejściu przez aleje, jak się wyjeżdża z Reymonta? Na fotokomórkę?
    Ad3. Na kampus i do centrum od siebie mam całkiem sporo tych ścieżek. Zauważ, że i tak jest mocno zwarta zabudowa i na chodnik nie raz nie ma miejsca, rowerzystów się u ans przy projektowaniu dróg zlewa, więc...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja marudzę bardziej generalnie. Na ogół z miejsca A do miejsca B, gdzie A,B w miarę dowolne w Krakowie jest trudno sprawnie dojechać rowerem (i tak o niebo lepiej niż autem). Nie zakładam, że A lub B jest Twoim mieszkaniem, ani swoim. Ty akurat mieszkasz w najlepiej usciezkowionym miejscu w Krakowie.

    Trojmiasto to faktycznie smierdzi rybą... ciekawe, ze znajduja sie ludzie, ktorzy tam chca sie plazowac, a teraz po powodzi to juz calkiem bedzie syf.


    Na Alejach to akurat to inaczej się nie da. Bardziej miałem na myśli Rondo Grzegórzeckie, Mogilskie i różne skrzyżowania na południu. Generalnie starndardem jest wykrywanie indukcyjne. Póki nie ma zbyt wielu rowerzystów to nie wierzę że coś zrobią, a rowerzystów nie będzie bo nie ma ścieżek, nie ma co zrobić z rowerem często itp...

    Jeszcze fajnym rozwiązaniem jest przejazd przez skrzyżowanie razem z samochodami (mają linię stopu wcześniej, a między linię stopu dla samochodów a tą właściwą jest obszar startowy dla rowerzystów) i skręcanie w lewo na dwa razy. Wszystko w swoim czasie

    no wiem, że się zlewa na rowerzystów i dlatego właśnie marudzę.

    A zabudowa jak zabudowa... pare miejsc jest gdzie mozna sciezke fajna zrobić i to calkiem w centrum - np aż się prosi wzdłuż Dietla i plant. Tylko te ścieżki powinny być bardziej oddzielone od chodnika, by nie były chodnikiem de facto...

    OdpowiedzUsuń